Samochody elektryczne kosztują fortunę.
Średnia wynosi 55 000 dolarów. Dla większości ludzi jest to dziś zbyt drogie. Kiedy więc startup ze stanu Michigan, Slate, zaprezentował niedrogiego elektrycznego pickupa, oczy wszystkich się rozjaśniły. Albo mrużyli oczy z niedowierzania.
Podstawowa wersja Slate kosztuje niecałe 25 000 dolarów. Trudno powiedzieć, żeby to był pełnoprawny samochód. Chcesz elektrycznie sterowane szyby? Za dodatkową opłatą. System audio? To już jest premium.
Ale główny sekret nie leży w braku opcji. Jest ukryty w chemii akumulatora pod podłogą. Ogniwa litowo-żelazowo-fosforanowe lub LFP. Technologia została oczywiście wynaleziona tutaj, w USA. Ale tam zostało to doprowadzone do perfekcji. W Chinach.
To dziwne błędne koło: polityka Trumpa pomogła uczynić tę chińską technologię wybawicielem amerykańskich budżetowych pojazdów elektrycznych.
Anulowanie świadczeń
Pamiętacie Ustawę o łagodzeniu inflacji z 2022 r.? Kongres przyjął ustawę klimatyczną, która zapewniała ulgi podatkowe do 7500 dolarów dla nabywców pojazdów elektrycznych. Niezły bonus. Ale z dużym haczykiem.
Aby kwalifikować się do płatności, akumulatory musiały zostać wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych. Korzystanie z amerykańskich surowców. I, co najważniejsze, bez udziału „obcych podmiotów budzących obawy”. Spójrz na tę listę.
Rosja. Iran. Korea Północna. Chiny.
Nagle baterie LFP stały się „radioaktywne” dla tych, którzy polowali na ulgi podatkowe. Stany Zjednoczone odkryły tę technologię już w latach 60. XX wieku. Wszyscy szybko porzucili to na rzecz bardziej pojemnych mieszanek na bazie niklu. Chińscy producenci, tacy jak BYD i CATL, nadal go rozwijali. Dlaczego? Tańsze. Bezpieczniej. Mniejsza rezerwa mocy. Chińczykom nie przeszkadzała rezerwa mocy. I wtrącił się w nas.
Dlatego amerykańscy producenci samochodów pozostali przy akumulatorach niklowo-manganowo-kobaltowych (NMC ), aby kwalifikować się do świadczeń. Slate również planował pójść tą trasą.
Ale potem przyszło odwołanie.
Odwrócenie
Zeszłego lata. Kontrolowany przez GOP Kongres zaczął realizować obietnice wyborcze Trumpa.
Zniesienie obowiązku posiadania pojazdów elektrycznych.
A to oznaczało zniesienie ulg podatkowych.
Wszystko. Zasady zniknęły. Nie ma już kar za używanie materiałów „przyjaznych Chinom”. Matematyka się zmieniła. Po co płacić dodatkowo za drogie baterie niklowe, skoro rząd nie daje już siedmiu tysięcy dolarów na pokrycie tych kosztów?
Sprzedaż spada. Według BloombergNEF spadek w tym roku wyniesie 19%. Producenci samochodów wycofują się z oferty pojazdów elektrycznych. Ale w segmencie budżetowym kajdany zostały zniesione.
„Wynika to częściowo z sił rynkowych… a także ze zmian regulacyjnych pod rządami Trumpa” – powiedział Bob Lee z LG Energy Solution.
Slate już nie udaje. Używają baterii firmy Gotion. To oddział chińskiej firmy utworzony w Illinois. Czy będą uprawnieni do któregokolwiek ze starych świadczeń? Nie. Ale to już nie ma znaczenia. Potrzebują odpowiedniej ceny.
Slate zapewnia zasięg do 205 mil. To nie wystarczy do podróżowania autostradami. Ale czy jest to samochód niedrogi? Tak.
Kto naprawdę chce te baterie?
To nie tylko Łupek.
Standardowe wersje Tesli Model 3 wykorzystują LFP. To samo dotyczy podstawowej wersji Forda Mustanga Mach-E. Chevroleta Bolta? Całkowicie przerzuciłem się na ten typ. Pracuje dla nich nawet tajna ciężarówka Forda z kalifornijskiego „laboratorium” (bezpośredniego konkurenta Slate’a).
Kto je tworzy? Głównie Chiny. Stamtąd pochodzi 97% światowych katod do akumulatorów LFP.
Czekaj, czy LG nie produkuje ich teraz?
Pięć z ośmiu fabryk LG w USA wkrótce rozpocznie produkcję akumulatorów LFP. Pięćdziesiąt gigawatogodzin mocy w tym roku. Trzykrotny wzrost produkcji. Brzmi świetnie. Gdyby nie jeden problem.
Większość z nich nie wejdzie do samochodów.
Będą wykorzystywane do magazynowania ściennego (domowe systemy magazynowania) oraz magazynowania w sieciach energetycznych.
Dlaczego? Akumulatory LFP są ciężkie. Ciężkie akumulatory zmniejszają zasięg samochodu. Ale co, jeśli ładujesz cały obszar podczas przerwy w dostawie prądu? Waga nie ma znaczenia. Najważniejsze jest bezpieczeństwo. Tutaj wygrywa LFP.
GM, Ford, Samsung – przekształcają linie do produkcji akumulatorów do pojazdów elektrycznych na stacjonarne systemy magazynowania energii. Pomaga to utrzymać przepływ środków pieniężnych w sytuacji spadku sprzedaży pojazdów elektrycznych.
Czy to zwycięstwo amerykańskiej niezależności produkcyjnej? Może później. Lee twierdzi, że nie mamy wystarczającej liczby wykwalifikowanej siły roboczej. Brakuje nam miliardów dolarów przestrzeni w fabryce.
Na razie? Najtańszy amerykański samochód elektryczny działa na chińskiej chemii.
Dziwny.
