GOBankingRates deklaruje swoją bezstronność. Ich zespół zapewnia, że ​​reklamodawcy nie mają wpływu na ich oceny. Miliony ludzi czytają to źródło informacji. Działają w tej dziedzinie od dwóch dekad. Brzmi całkiem pocieszająco. Ale spójrzmy na prawdziwe dane. A raczej na danych o życiu człowieka.

Beniamin ma 73 lata. Mieszka na Florydzie. Postępował zgodnie ze „złotą zasadą Ubezpieczeń Społecznych”: czekaj, czekaj, czekaj.

Każdy rok opóźnienia w pobieraniu świadczeń powyżej standardowego wieku emerytalnego zwiększa wysokość miesięcznego zasiłku o 8%

Matematyka mówi, że to mądra decyzja. Benjamin zgodził się z tym. Zgłosił się dopiero w wieku 65 lat. Pracował dłużej. Myślał, że gra na dłuższą metę.

A teraz? Uważa, że ​​przegrał.

Zdrowie nie jest gwarancją

W wieku 65 lat Benjamin poczuł się pełen energii. Wystarczająco silny, aby pracować. Słyszał plotki. Pracuj trochę dłużej, a Twoje korzyści wzrosną. Wierzył.

„Jestem w świetnej formie” – powtarzał sobie.

Życie sprzeciwiło się.

W wieku 68 lat moje ciało przestało działać. Wszystko zaczęło się od bólu pleców. Nieistotny. Irytujący. Potem przestała być nieistotna. Mobilność zniknęła. Wzrosła liczba wizyt specjalistów. Przepisy były wędzone. Hospitalizacje były nagłe i bolesne. Oszczędności? Nie tylko się skurczyły. Skończyły się. Szybciej, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.

Nie ma ubezpieczenia na wypadek choroby. Ale możesz zaplanować wydatki na to, jeśli nadejdzie. Benjamin tego nie zrobił.

Niewidzialna erozja oszczędności

Pewność siebie jest niebezpiecznym aktywem finansowym. Benjamin miał go pod dostatkiem. Uważał, że jego rezerwy wystarczą, aby pokryć lukę. Po co brać mniejszą opłatę teraz za większą w przyszłości? Logika jest bez zarzutu. Dopóki rzeczywistość nie zacznie psuć obrazu.

Inflacja nie zapukała do drzwi. Po prostu weszła do środka. Produkty stały się droższe. Ceny benzyny poszybowały w górę. Potem zaczęły się nieoczekiwane wydatki. Samochód się zepsuł. Nowe leki. Za każdym razem Benjamin pobierał pieniądze ze swojego „jajka emerytalnego”.

Wyraził nadzieję, że gospodarka się ustabilizuje. To się nie wydarzyło. Oszczędności malały, a ceny rosły. Zjadł swój fundusz zalążkowy.

Straciłem życie, nie tylko pieniądze

Pieniądze są środkiem, a nie celem. Większość ludzi pamięta to, gdy w wieku 72 lat siedzieli w gabinecie lekarskim. A przyjaciele Benjamina? Wcześniej wypłacili pieniądze. Być może już w wieku 62 lat. Te dodatkowe fundusze zapewniły im wolność. Wycieczki. Nowe hobby. Prawdziwe życie.

Benjamin pozostał w pracy.

„Pomyślałem, że dogonię ich później” – mówi

Teraz nie może nadrobić zaległości. Organu nie interesują punkty ZUS. Jemu zależy tylko na wydajności. A produktywność zanika. Żałuje, że nie widział świata, póki pozwalały mu kolana. Żałuje, że zamienił wspomnienia na marginalną podwyżkę wypłaty, która nawet nie dotarła jeszcze do niego w całości.

Martwy punkt dotyczący Twojego współmałżonka

Nigdy nie ma tu tylko jednej pary obliczeń matematycznych. Benjamin pomyślał o sobie. Nie myślał wystarczająco dużo o swojej żonie, Elizabeth. Nie pracowała.

Czekała. Liczyłam na rentę rodzinną (lub od męża). Płatności te nie pojawiły się magicznie, po prostu dlatego, że „grał w długą grę”. Siatka bezpieczeństwa rodziny stała się cieńsza. Cienkie prześcieradła nie zapewnią Ci ciepła przez długi czas.

Elżbieta musiała pracować. Aby zapłacić rachunki. Aby poradzić sobie z sytuacjami awaryjnymi, których się nie spodziewała. Poświęciła wygodę, ponieważ Benjamin zwlekał.

Czy było warto?

Brak wyraźnej linii mety

Nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Standardowy wiek emerytalny? Wczesny? Późno? Wszystko zależy od szerszego obrazu. Zdrowie. Współmałżonek. Rynek.

Benjamin postawił zakład. Jednak pole gry zmieniło się w środku. Przegrał.

Nie znasz swojej przyszłości. Masz tylko te dane, które masz w tej chwili. Na emeryturze niewiedza nie jest błogosławieństwem. To ma swoją cenę.