Sędzia federalny powiedział, że nie.
W poniedziałek Noelle Wise z Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych dla Północnego Okręgu Kalifornii oddaliła pozew przeciwko Apple, w którym oskarżono firmę o umożliwienie rozpowszechniania się materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci (CSAM) w iCloud. Jaka jest logika? Nie ma prawa wymagającego od firm skanowania takich materiałów.
„Ustawodawcy mogą rozwiązać ten problem”.
Powodowie, dwie kobiety ukrywające się pod pseudonimami, złożyły pozew w grudniu 2023 r. Ich argumentacja była przejmująca: Apple pozycjonowało się jako obrońca Twoich danych, stworzyło funkcje chroniące dzieci, a potem odpuściło. Twierdzą, że Apple wyrządził krzywdę ofiarom, nie wdrażając własnych środków bezpieczeństwa. Apple powołał się na sekcję 230 ustawy o przyzwoitości komunikacyjnej, która stanowi starą ochronę platformy przed odpowiedzialnością za to, co publikują użytkownicy. Jak dotąd to działa.
Sędzia Wise nie chwycił przynęty.
Napisała, że jeśli ustawodawcy chcą, aby giganci technologiczni poszukiwali takich materiałów, powinni zapisać to w prawie. Na razie? To nie jest wina Apple’a.
To mylące.
Pozew był pozwem zbiorowym obejmującym 2680 rzekomych ofiar. Główny problem polega na tym, że obsesja Apple na punkcie prywatności tworzy ciemną, zaszyfrowaną szafę do przechowywania i udostępniania nielegalnych obrazów. Problemem tym zaczynają interesować się także regulatorzy.
W lutym prokurator generalny Wirginii Zachodniej złożył pozew przeciwko Apple, oskarżając firmę o ułatwianie rozprzestrzeniania CSAM. W marcu Kansas przyłączyło się do nacisków, grożąc egzekwowaniem przepisów dotyczących ochrony konsumentów, jeśli iCloud nie stanie się bezpieczniejszy. Apple milczało. Odmówiła komentarza. Typowo.
Hillary Nappi, prawniczka powodów, powiedziała, że nadal studiują orzeczenie. Czekam na opcje. Zażądali zmian w sposobie działania Apple i ponad 1,2 miliarda dolarów. Nie za mała suma pieniędzy.
Apple nie jest obce tej bitwie.
Na początku tego roku 9-letnia dziewczynka z Karoliny Północnej złożyła pozew po tym, jak obcy ludzie używali iCloud do wysyłania jej filmów przedstawiających wykorzystywanie. Zmusili ją do nagrywania własnych filmów. Ta sprawa też w zasadzie umarła, została umorzona w zeszłym roku.
Sarah Gardner kieruje Heat Initiative, grupą bezpieczeństwa, która pomogła wesprzeć pozew. Była nieszczęśliwa.
„To niezwykle rozczarowujący dzień”. Powiedziała, że ofiary od lat proszą Apple o wyjaśnienie, dlaczego zarabiają na przechowywaniu takich materiałów. Chcą sprawiedliwości.
Ale sędzia twierdzi, że jest to problem legislacyjny. Nie korporacyjne.
Więc dokąd stąd pójdziemy? Czekasz, aż Kongres podejmie działania, co zwykle trwa wieki? A może prywatność staje się licencją na nicnierobienie?
Nikt nie odpowiedział.




















