Donald Trump poparł Mike’a Lindella. Partia Republikańska w Minnesocie nie świętowała.

Co więcej, stawiali zacięty opór. Doprowadziło to do złożonej i ryzykownej konfrontacji w jednym z niewielu stanów, w których Republikanie nadal mają realną szansę na wygranie wyścigu na gubernatora. Najważniejszym pytaniem, które obecnie nurtuje wszystkich, jest to: W jaki sposób Partia Republikańska w Minnesocie może zrównoważyć poparcie dla Donalda Trumpa z obawami dotyczącymi szans wyborczych Mike’a Lindella?

To nie jest łatwe. Najprawdopodobniej proces ten będzie trudny i bolesny.

Lindell, założyciel MyPillow, ubiega się o stanowisko gubernatora. Najwyraźniej ma błogosławieństwo byłego prezydenta. Trump napisał na swoim koncie Truth Social, że Lindell jest „WSPANIAŁY”, mówiąc, że biznesmen kocha państwo i chce ocalić je od „zapomnienia i hańby”. We wtorek powtórzył te słowa, podkreślając, że Lindell kocha Minnesotę „całym sercem”.

Sondaże potwierdzają przeczucia Trumpa co do prawyborów, a Lindell wydaje się faworytem do nominacji GOP 11 sierpnia.

Ale wybory powszechne? To jest zupełnie inna rozmowa.

Dlaczego lokalni Republikanie boją się nominacji Lindella

Alex Plexas, przewodniczący Partii Republikańskiej w Minnesocie, nie owijał w bawełnę. Kilka godzin po opublikowaniu poparcia dla Trumpa Plexas wydał oświadczenie, w którym wyraził zdziwienie. Nie podziw. Zdziwienie.

Plexas zauważył praktyczne niedociągnięcia, które przestraszyły darczyńców i umiarkowanych wyborców.

„Kiedy sprawy stały się trudne pod rządami Tima Waltza, Mike Lindell opuścił Minnesotę i udał się do Teksasu” – napisał Plexas. Wskazał na problemy finansowe, w tym dziesiątki tysięcy dolarów zaległych podatków od nieruchomości (które według Lindella zostały już zapłacone). Zauważył również, że Lindell zarejestrował się jako uprawniony do głosowania w tym stanie dopiero w tym tygodniu.

Partia twierdzi, że nie może nominować kandydata, który dałby Demokratom „łatwy cel”. Postrzegają Lindell raczej jako zobowiązanie niż aktywo.

„Byliśmy zaskoczeni poparciem prezydenta Trumpa… Minnesoty nie stać na nominowanie kandydata, który zapewni Demokratom łatwe zwycięstwo”.

To nie jest tylko kwestia ideologii. To jest kwestia matematyki. Analitycy uważają, że Lindell ma niewielkie szanse na pokonanie Amy Klobuchar w listopadowych wyborach. Jeśli zdobędzie nominację, lokalne struktury partyjne obawiają się, że przeciągnie całą kampanię Republikanów.

Blois Olson, analityk polityczny WIRED z Minnesoty, wyjaśnia pułapkę.

„Chciałbym myśleć, że to proste” – mówi Olson. „Partia nie chce Lindella. Ale nie mogą tego powiedzieć bez złości prezydenta”.

I nie chodzi tu tylko o prezydenta. To jest podstawa. Aby zmobilizować wyborców w listopadzie, potrzebni są żarliwi zwolennicy MAGA w Minnesocie. Organizacja Partii Państwowej próbuje poruszać się po cienkim lodzie. Jeśli poprą Lindella, ryzykują przegraną w wyborach powszechnych. Jeśli się mu sprzeciwią, rozgniewają tych, którzy faktycznie głosują w prawyborach.

Zamieszki i zasady gry

Lindell twierdzi, że lokalna Partia Republikańska sabotuje jego kampanię.

Twierdzi, że zablokowali mu możliwość udziału w debacie. Twierdzi, że odmówiono mu przekazania jego kampanii listy delegatów. Sugeruje, że ich motywem jest strach.

„Mogę tylko zgadywać” – Lindell powiedział WIRED. „Myślą, że może za 24 lata uda im się wygrać… Czy po prostu się boją, że jestem kojarzony z Donaldem Trumpem?”

Nazwał działania lokalnej partii „szaleństwem” i stwierdził, że należy się „wstydzić”.

Strona kontratakuje, powołując się na przepisy proceduralne. W maju delegaci wybrali Kendalla Qualesa, dyrektora służby zdrowia, jako preferowanego kandydata. Lindell zajął trzecie miejsce, za spikerką Izby Reprezentantów Lisą Demuth.

Stanowisko Republikanów jest jasne: jeśli nie uszanujecie głosu delegata, nie zdobędziecie zasobów partii. Mówią, że zespół Lindella o tym wiedział. Mówią, że traktują go tak samo, jak każdego innego kandydata powstańca, który odrzucił linię partii.

Olson podejrzewa jednak, że nie chodzi tylko o przestrzeganie zasad.

„Republikanie zostaną zdemoralizowani, jeśli Lindell zostanie ich kandydatem” – mówi Olson. „Wiedzą, że jego szanse na wygraną w listopadzie są nikłe”.

Zniszczona ścieżka do przyszłości

Stawka wydaje się niezwykle wysoka jak na wybory w stanie średniej wielkości. Republikanie z Minnesoty uważają, że mają przed sobą szansę. Uważa się, że gubernator Tim Walz osiąga słabe wyniki. Pogłoski o sfałszowaniu wyborów nadal niepokoją psychikę partii. To może być ich najlepsza szansa od dwudziestu lat na odwrócenie sytuacji na poziomie ogólnostanowym.

Lindell wchodzi w to okno, niosąc ze sobą znaczny ciężar problemów.

Wydał 40 milionów dolarów na promowanie bezpodstawnego twierdzenia, że ​​wybory w 2020 roku zostały skradzione. Finansował konferencje, grupy aktywistów i film. Pozwał firmy produkujące systemy głosowe. Dominion Voting Systems osiągnęło ugodę. Smartmatic w dalszym ciągu składa roszczenia wzajemne. Koszty prawne idą w miliony.

Spłacił swój dług z tytułu podatku od nieruchomości w wysokości 48 000 dolarów w Tonka Bay. Zarejestrował się do głosowania w wyborach.

Czy te kroki wystarczą, aby uspokoić sceptyków?

Olson tak nie uważa. Uważa, że ​​Lindell, mimo że głośno wspierał Trumpa, jeszcze bardziej utrudnia i tak już stromą wspinaczkę. Partia chce zwyciężyć. Widzą drogę. Lindell to dzika karta, której nie planowali.

Zbliżają się prawybory. Partia ma wybranego przez siebie kandydata. Trump ma kandydata, którego kocha. Minnesota jest pośrodku.

Wydaje się, że nikt nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, co by się stało, gdyby Lindell zmusił partię do nominacji go. Partia przygotowuje się na długą zimę, niezależnie od tego, kto trafi na jej listę kandydatów.