Kontrakty futures to kontrakty handlowe. Rejestrują zakup lub sprzedaż określonej ilości towaru w określonym terminie w przyszłości. Towarami może być wszystko, od zbóż, zwierząt gospodarskich, metali szlachetnych, a nawet instrumentów finansowych, takich jak bony skarbowe.
Do dnia dostawy kontrakty te podlegają spekulacji. Traderzy obstawiają zmiany cen, a nie fizyczne posiadanie towaru. To nie jest tylko teoria. Tak faktycznie działa rynek.
Korzenie tego zjawiska sięgają rolnictwa. Amerykańscy rolnicy uprawiający zboże potrzebowali sposobu na sprzedaż swoich plonów z wyprzedzeniem. Zwrócili się do Chicago Board of Trade. Ta giełda towarowa stała się wzorem dla nowoczesnych instrumentów pochodnych.
Rolnicy chcieli ochrony przed wahaniami cen. Sprzedawali z wyprzedzeniem. Kupujący chcieli gwarantowanych dostaw. Kupili z wyprzedzeniem. Spekulanci pełnili rolę pośredników między nimi.
Dziś mechanika tego procesu pozostała podobna, zmienili się jednak uczestnicy. Rynek jest obecnie zdominowany przez inwestorów instytucjonalnych. Fizyczne dostawy pszenicy lub kukurydzy są mniej powszechne, niż mogłoby się wydawać. Większość umów zamykana jest przed terminem.
Jednak podstawowa mechanika pozostaje taka sama. Obietnica dokończenia transakcji w późniejszym terminie. Cena ustalona dzisiaj. Ryzyko jest podzielone pomiędzy tych, którzy wiedzą o żniwach, i tych, którzy polegają wyłącznie na wykresach.
Dlaczego rolnicy zaczęli sprzedawać z wyprzedzeniem
Wyobraź sobie sadzenie kukurydzy w maju. Nie wiesz jaka będzie cena w październiku. Spadające ceny mogą prowadzić do głodu i strat finansowych. Potrzebujesz pewności siebie.
Tę pewność zapewniała Chicago Mercantile Exchange. Pozwoliło to rolnikom ustalić cenę z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Nie chodziło o to, żeby się wzbogacić. Chodziło o przetrwanie.
„Kontrakty futures powstały w wyniku handlu towarami rolnymi”.
Ten prosty mechanizm zmniejszył ryzyko dla producentów. Ustabilizował dochody. Stworzyło to także rynek spekulacji. Handlowcy bez doświadczenia w rolnictwie dostrzegli szansę. Kupowali i sprzedawali kontrakty, czerpiąc korzyści ze zmienności.
Ta dwoistość definiuje dzisiaj naturę przyszłości. Jedna strona ubezpiecza ryzyko (hedging), druga spekuluje. Obie strony są sobie nawzajem potrzebne. Bez spekulantów nie ma płynności. Bez żywopłotów nie ma sensu.
Od zboża po bony skarbowe
Model ten okazał się skuteczny. Wyszła poza gospodarstwa. W grę wchodziły instrumenty finansowe. Bony skarbowe stały się głównym produktem typu futures. Oferują inny rodzaj przewidywalności. Zmiany stóp procentowych napędzają te kontrakty.
W ślad za nimi poszły metale szlachetne. Kontrakty na złoto i srebro pozwalają inwestorom zabezpieczyć się przed ryzykiem związanym z inflacją lub deprecjacją waluty. Umowy dotyczące hodowli zwierząt pomagają rolnikom zarządzać kosztami karmienia bydła.
Każdy rynek rządzi się swoimi prawami. Twoje własne procedury dostawy. Twoi główni kupujący i sprzedający. Ale podstawowa struktura jest identyczna. Standardowa umowa będąca przedmiotem obrotu na giełdzie.
Kluczową różnicą dzisiaj jest dźwignia. Aby kontrolować umowę, nie jest wymagana pełna cena przedmiotu. Wnosisz zabezpieczenie depozytu zabezpieczającego. To zwiększa zyski. Zwiększa także straty. To sprawia, że spekulacja staje się bardziej niebezpieczna.
Rola wymiany
Giełdy takie jak Chicago Mercantile Exchange zapewniają infrastrukturę. Standaryzują umowy. Zapewniają, że obie strony wywiązują się ze swoich zobowiązań. Zmniejsza to ryzyko kontrahenta.
Przed pojawieniem się takich wymian umowy były umowami prywatnymi. Trudno było je przekazać. Polegali na osobistym zaufaniu. Giełdy zmieniły ten stan rzeczy. Stworzyli rynek wtórny. Możesz opuścić swoją pozycję przed datą dostawy.
Ta płynność jest konieczna. Umożliwia spekulantom szybkie wejście i wyjście z rynku. Pozwala hedgerom dostosowywać swoje strategie. Giełda pełni rolę gwaranta.